4 września 2017

, ,

Jak przygotować dziecko do żłobka? Pierwszy dzień w żłobku

Jak przygotować dziecko do żłobka?, żłobek, dziecko, adaptacja do żłobka
O tym, jak przygotować dziecko do żłobka, myślałam bardzo długo. I wcale nie chodzi mi o wyprawkę do żłobka (o której zresztą napiszę niebawem), tylko o przygotowanie emocjonalne moje, męża, a przede wszystkim mojego Dziecka. No więc jak przeżyć rozłąkę z DzieckiemI jak nauczyć Dziecko rozstania z rodzicami? Tego wszystkiego dowiedziałam się z krótkiego poradnika o adaptacji do żłobka, który otrzymaliśmy przy podpisywaniu umowy ze żłobkiem. Autorką tej książeczki jest pani psycholog Katarzyna Wnęk-Joniec, która w "Pomóż mi zostać tutaj" pisze jak przetrwać adaptację i jak pomóc dziecku w trudnej rozłące. 

My już mamy za sobą ten trudny dzień. Dla nas pierwszy września oznaczał ogromne zmiany. Ja wróciłam do pracy, a moja Zosia poszła pierwszy raz do żłobka. Nieco niefortunnie zbiegły się te dwa wydarzenia, ale dzięki temu, że myślałam wyłącznie o Zosi, w ogóle nie myślałam o sobie, o moim stresie czy obawach. związanych z powrotem do pracy.

Pierwszy dzień w żłobku Zosi
Po raz kolejny okazało się, że strach ma wielkie oczy. Myślę, że pierwszy września dla nas obu był bardzo pomyślny. W pracy było generalnie miło i sympatycznie. Natomiast jeśli chodzi o żłobek, to Zosia nie płakała, ani idąc do niego, ani wracając z niego. To mąż (ze łzami w oczach) odprowadził Zosię, która była bardzo zaciekawiona tym, co ją czeka (podobnie wyglądał kolejny dzień). Z kolei pani w żłobku wzięła Zosię na ręce i bez pożegnania po prostu poszły na salę. Panie mówiły, że na początku Zosia troszkę płakała, ale potem była bardzo pogodna, ładnie jadła i bawiła się. Mimo, że Zosia dobrze zniosła ten pierwszy dzień, długo zastanawiałam się jak przygotować siebie i dziecko na ten moment. Muszę przyznać, że bardzo pomocny okazał się wspomniany poradnik i zawarte w nim wskazówki. 

Jak przygotować dziecko do żłobka?

  1. Przed oddaniem dziecka do żłobka ureguluj rozkład dnia według schematu obowiązującego w żłobku. O taki rozkład dnia warto poprosić nieco wcześniej, dzięki czemu dziecko oswoi się z nowymi zasadami, jakie panują w żłobku. Podawanie posiłków, drzemki o stałych porach, czy wcześniejsza godzina położenia do spania ułatwią dziecku przyzwyczajenie się do nowej sytuacji i porannego wstawania.

  2. W początkowym okresie adaptacji (tydzień, dwa tygodnie) zostaw dziecko w żłobku na krócej. Najpierw niech zostanie na godzinę, później dwie, następnie cztery. Wszystko po to, aby dziecko miało czas na stopniowe przyzwyczajenie się do nieobecności rodzica.

  3. Skróć pożegnanie tak, by trwało jak najkrócej. Należy przyprowadzić dziecko, rozebrać, a następnie szybko i sprawnie wprowadzić na salę, oddając pod opiekę wychowawczyni. Bardzo istotne jest, aby nie przedłużać chwili pożegnania, ponieważ każde ponowne przytulenie sprawia, że dziecko koncentruje się na swoich emocjach i jest mu trudniej uspokoić się.

  4. Nie zaglądaj, by sprawdzić jak zachowuje się Twoje dziecko już po wejściu na salę. Jeżeli dziecko ponownie Cię zobaczy, będzie musiało raz jeszcze zmierzyć się ze swoimi emocjami, co może być dużo trudniejsze. Jeżeli chcesz wiedzieć, jak radzi sobie Twoje dziecko, zadzwoń do żłobka i zapytaj.

  5. Aby ułatwić dziecku rozstanie, zostaw maluchowi coś, co do Ciebie należy. Coś, co maluszkowi kojarzy się tylko z Tobą i może trzymać w rączkach, do czego może się przytulić (np. pachnący Tobą sweterek, apaszka). Alternatywą może być ulubiona przytulanka, zabawka.
     
  6. Nie zapewniaj Dziecka, że będzie "super" w żłobku. Lepiej mówić, że się wybrało najlepsze miejsce, że będą tam zabawki i koledzy. Jednak nie mów, że będzie miał mnóstwo kolegów, że będzie się z nimi świetnie bawić (może nie będzie tak od razu) albo, że będzie pyszne jedzenie (może dziecku nie posmakuje).

  7. Nie obiecuj nagrody (zabawki, słodyczy) za to, że Twoje dziecko nie będzie płakać jak zostanie bez Ciebie. Płacz pomaga zmniejszyć lęk, odreagować i uwolnić się od nagromadzonych uczuć. Maluch, poprzez płacz komunikuje się z nami. Płaczem opowiada o swoich potrzebach, o napięciu, o swoich uczuciach. Otocz malucha czułością i pamiętaj, że dziecko powinno poradzić sobie z emocjami nie dla prezentu, tylko dla siebie.

  8. Bądź konsekwentny i nie zrażaj się niepowodzeniem. Jeśli oswajanie żłobka trwa zbyt długo to nie jest jeszcze powód, by od razu z niego rezygnować. Każde dziecko adaptuje się w swoim czasie. Uciekanie od problemu nie jest najlepszym rozwiązaniem. W takiej sytuacji warto zasięgnąć opinii pań opiekunek, pani kierowniczki lub porozmawiać z psychologiem i spróbować wspólnie znaleźć sposób, by pomóc dziecku uporać się z problemem.

  9. Jeżeli postanowiliście coś razem, jako rodzice, nie zmieniajcie tego postanowienia osobno. Nie każcie dziecku wybierać między zdaniem taty, a opinią mamy. Działajcie razem.

  10. Daj czas swojemu dziecku. Czas adaptacji może wynosić o kliku tygodni do dwóch, trzech miesięcy. Dlatego może się okazać, że Wasz maluch potrzebuje nieco więcej czasu, by sobie poradzić z rozłąką i emocjami. W takiej sytuacji warto zasięgnąć porady (opiekunek, kierowniczki, psychologa) i poczekać na moment, kiedy dziecko będzie chciało zostać z kimś innym.

  11. Okaż wsparcie swojemu dziecku. Jeśli mówisz "poradzisz sobie", nie płacz przy dziecku i nie pokazuj mu swoich łez. Bardzo ważne jest Twoje nastawienie, jeśli martwisz się, poszukaj wsparcia w najbliższych. Przy dziecku staraj się mówić o żłobku z uśmiechem. Rozumienie wyprzedza mówienie, więc nie pozwól, by dziecko usłyszało o Twoich obawach.

  12. Pozwól dziecku się zmieniać. Gdy dziecko zacznie chodzić do żłobka, w jego zachowaniu mogą pojawić się zmiany. Może budzić się w nocy (mimo, że dotąd ją przesypiało), może chcieć spać z Wami (mimo, że spało już w swoim łóżeczku), może nawet wrócić do noszenia pieluszek (mimo, że już ich nie nosiło). Może nie chcieć jeść, może częściej płakać, może chcieć być noszone na rękach. Dwulatek może nie słuchać próśb i poleceń, może protestować i buntować się.
Aby przygotować dziecko do żłobka, powinniśmy uzbroić się w cierpliwość i pozwolić dziecku na zmiany. Autorka przekonuje, że jako rodzice powinniśmy pozwolić dziecku na dorastanie do tych zmian na swój własny sposób, w indywidualnym tempie. Jeżeli poświęcimy dziecku czas, okażemy wsparcie, wkrótce nietypowe reakcje i emocje wrócą do normy. Według pani psycholog te, nieraz dziwne, zachowania nie są oznaką cofania czy pogorszenia stanu zdrowia dziecka, są oznaką rozwoju. Są oznaką tego, że nasz maluch dojrzewa i coraz lepiej rozumie otaczający świat i odpowiada na niego w taki sposób, w jaki potrafi.

Drodzy Rodzice, a jak wyglądał pierwszy dzień w żłobku Waszych Maluchów? Jak poradziły sobie w żłobku Wasze dzieci i jak się do tego przygotowaliście? Ciekawi mnie też, w jakim wieku posłaliście swoje Dzieci do żłobka?
Czytaj dalej Jak przygotować dziecko do żłobka? Pierwszy dzień w żłobku

28 sierpnia 2017

,

Drgawki gorączkowe u dziecka - podstawowe informacje


Dzisiejszy wpis porusza bardzo ważny temat związany z drgawkami gorączkowymi u dziecka. Niestety doświadczyliśmy ich niedawno (o czym napiszę wkrótce) i myślę, że warto o nich powiedzieć nieco więcej. To całkiem powszechne zjawisko, jednak mam wrażenie, że niewiele się o nim mówi i niewiele wiedzą o nim rodzice. Ja sama nie słyszałam o nich wcześniej, dopóki nie zobaczyłam ich u swojej Córeczki. Uwierzcie mi, że obserwowanie drgawek u swojego dziecka jest bardzo stresującym, a wręcz makabrycznym przeżyciem. Podczas ataku drgawkowego wydawało mi się, że moje dziecko umiera. Nie byłam świadoma, że większość drgawek gorączkowych nie powoduje żadnych następstw ubocznych i bardzo rzadko mogą być przejawem poważniejszej choroby. Zapraszam do zapoznania się z treścią postu i zachęcam do wydrukowania poniższej grafiki. Wiedza na temat drgawek gorączkowych u dziecka zmniejszy nasz lęk i ułatwi zachowanie zimnej krwi podczas incydentu drgawkowego.


CZYM SĄ DRGAWKI GORĄCZKOWE U DZIECKA?

Drgawki gorączkowe u dzieci dotyczą 2-4% dzieci w wieku od 6 miesięcy do 5 lat. Najczęściej pojawiają się w przypadku gorączki w przebiegu ostrych infekcji (np. gardła, oskrzeli, ucha)Występowanie drgawek u dzieci pod wpływem wzrostu temperatury ciała jest związane z wciąż trwającym procesem dojrzewania ośrodkowego układu nerwowego. Drgawki gorączkowe nie mają związku z wysokością temperatury (mogą wystąpić silne drgawki nawet przy 38°C), a powodowane są zwykle przez gwałtowny wzrost lub nagły spadek temperatury ciała. 

DRGAWKI GORĄCZKOWE U DZIECKA - RODZAJE

W zależności od przebiegu ataku wyróżniamy drgawki gorączkowe proste oraz złożone. Drgawki gorączkowe proste charakteryzują się napadem drgawek uogólnionych (całego ciała) i wiążą się z całkowitą utratą przytomności. Trwają krócej niż 15 minut, najczęściej 2–3 minuty i nie powtarzają się w ciągu 24 godzin trwania choroby gorączkowej. Z kolei drgawki gorączkowe złożone to drgawki ogniskowe, trwają 15 minut lub dłużej, powtarzają się w ciągu 24 godzin.

JAK PRZEBIEGAJĄ DRGAWKI GORĄCZKOWE U DZIECKA?

Drgawkom gorączkowym może towarzyszyć szczękościsk, ślinotok, mimowolne oddanie moczu, stolca. Niekiedy dziecko sztywnieje, oddycha nieregularnie lub na krótko przestaje oddychać. Czasem oczy zwracają się ku górze, a wargi sinieją w wyniku niedotlenienia organizmu. Po ustąpieniu napadu drgawek gorączkowych dziecko może odzyskać od razu pełną świadomość, często jednak pozostaje w niepełnym kontakcie, jest splątane, niejednokrotnie senne lub głęboko śpi.

JAK POSTĘPOWAĆ W CZASIE ATAKU DRGAWEK GORĄCZKOWYCH


  • w czasie napadu nie zostawiaj dziecka samego
  • połóż dziecko na miękkim podłożu (np. na dywanie, na kanapie)
  • ułóż dziecko na boku, tak aby głowa była na tym samym poziomie co tułów
  • z otoczenia dziecka usuń wszystkie niebezpieczne przedmioty, o które mogłoby się uderzyć
  • z ust dziecka usuń pokarm lub smoczek
  • ochładzaj ciało dziecka chłodnym kompresem 
  • nie kąp dziecka w zimnej wodzie
  • nie tłum drgawek siłą, nie unieruchamiaj dziecka
  • nie podawaj doustnie w tym czasie leków, nie karm, nie dawaj nic do picia
  • cały czas kontroluj czy dziecko prawidłowo oddycha
  • jeśli to pierwszy napad albo jeśli drgawki nie ustępują w ciągu 5 minut, wezwij pogotowie
  • jeśli to już kolejny napad, należy przerwać go przez podanie dziecku doodbytniczo wlewkę diazepamu (tylko na receptę)


JAK ZAPOBIEGAĆ WYSTĘPOWANIU DRGAWEK GORĄCZKOWYCH?
W szpitalu powiedziano mi, że tak naprawdę żadna profilaktyka nie da nam gwarancji, że drgawki gorączkowe się nie powtórzą. Jednak możemy podjąć pewne kroki w celu zmniejszenia ryzyka wystąpienia gorączki, a tym samym wystąpienia drgawek gorączkowych. 
W tym celu należy:

  • chronić dziecko przed zakażeniami (izolować od źródeł infekcji)
  • prawidłowo leczyć choroby oraz inne stany objawiające się gorączką (po szczepieniach profilaktycznych)
  • skutecznie obniżać gorączkę podając leki przeciwgorączkowe
  • obniżać temperaturę ciała przez schładzanie zewnętrzne
Piśmiennictwo:
Wendorff J. i wsp. Drgawki gorączkowe. PZWL. Warszawa, 2009
Grygalewicz J. Gorączka u dzieci. PZWL. Warszawa, 2009

Słyszeliście kiedyś o drgawkach gorączkowych? Drodzy rodzice, jakie Wy macie doświadczenie z drgawkami u swoich dzieci? Podzielcie się swoimi doświadczeniami :)


Czytaj dalej Drgawki gorączkowe u dziecka - podstawowe informacje

21 sierpnia 2017

,

Mikołajki - idealne na jednodniową wycieczkę

W lipcu udało mi się wreszcie odwiedzić Mikołajki. Trochę wstyd się przyznać, ale jako mieszkanka Warmii i Mazur nigdy nie byłam w Mikołajkach. Zawsze uważałam, że Mazury są nieco przereklamowane, dlatego chętniej wybierałam bardziej odległe regiony lub wyjazdy za granicę. Tym razem, decydując się na podróż z małym dzieckiem postanowiliśmy ograniczyć jazdę samochodem do minimum i lepiej poznać najbliższą okolicę. No i cofam wszystko to, co mówiłam o Mazurach i przyznaję, że Mikołajki bardzo mnie urzekły. Niestety, cały czas było bardzo pochmurno i dopiero pod koniec naszej wycieczki wyszło słońce. Jednak mimo wszystko, Mikołajki wydają mi się bardzo ładne i wprost idealne na jednodniową wycieczkę.
Mikołajki to niezwykle urokliwe miasto położone w sercu Krainy Jezior Mazurskich, oddalone niecałe 85 km od Olsztyna. Leżą nad dwoma jeziorami Tałty oraz Jeziorem Mikołajskim. Spędziliśmy tu raptem kilka godzin, ale miasto zrobiło na nas bardzo pozytywne wrażenie. Mimo wielu atrakcji, my skupiliśmy się na malowniczej promenadzie i okolicy.
Z naszego parkingu (wszędzie płatne, ok 3-4 zł/h), udaliśmy się bezpośrednio na promenadę położoną nad samym Jeziorem Mikołajskim. Dzięki wspaniałym widokom, promenada jest chętnie wybierana przez spacerowiczów. Poza tym promenada tętni życiem całą dobę, bo właśnie tu mieści się mnóstwo barów, dyskotek, kawiarni, restauracji. Niektóre wyglądają naprawdę imponująco. Menu W menu królują ryby (sandacz, sielawa), ale znajdziemy tu także pierogi czy mięsa. Ceny generalnie są bardzo zbliżone, za posiłek w postaci ryby, frytek i surówki wydamy około 30 zł i więcej.
Nie brakuje tu oczywiście straganów z mniej lub bardziej kiczowatym asortymentem :)
Herbem Mikołajek jest Król Sielaw, czyli ryba w złotej koronie, którego możemy zobaczyć na miejskim rynku, w fontannie oraz na promenadzie. Z tą rybą wiąże się też legenda, której początki sięgają już XVI w...
Mówi się, że niegdyś mazurskimi jeziorami władał potężny i bardzo mądry Król Sielaw. Ze względu na bogactwo ryb w okolicznych jeziorach, mieszkańcy zaczęli masowo zajmować się rybołówstwem. Z czasem jednak, nienasycona chciwość ludzka sprawiła, że ilość ryb powoli ulegała zmniejszeniu, co bardzo zdenerwowało Króla. Król Sielaw rozpoczął walkę z rybakami, wywracając łodzie i rwąc sieci. Ze strachu, rybacy zaprzestali wypływania na połowy, a głód powoli wkradał się do osad. Jeden z rybaków znalazł jednak sposób na sprytną rybę. Wykuł stalową sieć, w którą złowił władcę jezior. Wtedy ryba przemówiła ludzkim głosem i poprosiła rybaka, by ten darował jej życie, a w zamian jego sieci miały już zawsze napełniać się rybami. Sprytny rybak spełnił prośbę Króla i darował mu życie, jednak nie wypuścił go na wolność. Uwięził go w zaroślach, a sam wyruszył na połów. Tak jak Król obiecywał, rybak szybko napełnił swoje sieci rybami. Rybak, upiwszy się ze szczęścia, wyjawił swój sekret innym rybakom. W ten sposób chciwi rybacy przyciągnęli królewską rybę do portu w Mikołajkach. Co prawda, darowali życie rybie, postanowili przymocować Króla Sielawa do mikołajskiego pomostu, by tkwił tu na wieki. 
Po spacerku promenadą zaczęliśmy się rozglądać za jakimś spokojnym miejscem, gdzie można na chwilę usiąść i odpocząć. Długo nie szukaliśmy, bo na końcu promenady, po przejściu przez most natrafiliśmy na maleńką plażę z trawnikiem, leżaczkami i placem zabaw. Po prostu idealnie :)
Po chwili odpoczynku i relaksu, poszliśmy w kierunku kładki dla pieszych, z której można podziwiać panoramę Mikołajek oraz port Żeglugi Mazurskiej.
Gdyby nie nasze dziecko, nieco znudzone atrakcjami Mikołajek, z pewnością skusilibyśmy się na krótki rejs statkiem, albo przynajmniej rowerem wodnym. Poza tym chętnie zostalibyśmy dłużej, by posmakować wieczornego klimatu miasta. Ale takie przyjemności będą innym razem ;)
Miłośnikom żeglarstwa Mikołajek nie trzeba polecać. Jednak pozostałych też zachęcam do odwiedzenia tego miasta. Zarówno malownicza promenada, rynek miejski, jak i przystań jachtowa z ogromem pięknych łodzi, jachtów robią bardzo pozytywne wrażenie. Poza tym wszędzie jest czysto, dużo kwiatów, ławeczek. Wydaje mi się, że Mikołajki są idealne na jednodniową wycieczkę, nawet z małym dzieckiem. Mam nadzieję, że jeszcze tu wrócimy, ale wtedy trochę popływamy :)

Byliście kiedyś w Mikołajkach? Podoba Wam się to miasto? A może chcielibyście je odwiedzić?






Czytaj dalej Mikołajki - idealne na jednodniową wycieczkę

17 sierpnia 2017

, ,

Wprowadzamy dobre nawyki - Habit Tracker do druku

Habit tracker, habit tracker do druku
Zanim przejdę do tego czym jest Habit Tracker, muszę zrobić krótkie wprowadzenie :)
Chcielibyście zacząć zdrowo się odżywiać albo regularnie ćwiczyć, czytać, codziennie pić wodę z cytryną itp? Wprowadzacie pewne zmiany, ale po jakimś czasie zapominacie co tak naprawdę chcieliście zrobić? U mnie jest tak, że często chcę wprowadzić w życie kilka zmian jednocześnie. Niestety, najczęściej kończy się na tym, że wprowadzone zmiany trwają tylko chwilę, bo jest ich tyle, że nie jestem w stanie o wszystkim pamiętać. Dlaczego? Bo czynności te nie zostały zautomatyzowane, a więc nie stały się moimi nawykami. Zastanawialiście się kiedyś ile trzeba przeznaczyć czasu na wyrobienie nowego nawyku? 

W 2009 roku, grupa naukowców z University Collage of London przeprowadziła ciekawe badanie. Aby sprawdzić w jaki sposób formują się nawyki zaproszono 96 ochotników, którzy mieli wyrobić nawyki związane z jedzeniem, piciem lub aktywnością fizyczną. Wszystkie postanowienia mieli wykonywać przez 12 tygodni, codziennie zapisując swoje dokonania. 82 osobom udało się dotrwać do końca i na podstawie ich zapisków wysnuto pewne wnioski. Aby osiągnąć 95% automatyzacji danego zachowania (wyrobić nowy nawyk) niektórzy potrzebowali 18 dni, a inni aż 254 dni. Jak widać to bardzo indywidualna kwestia i jak pokazują powyższe badania nie ma określonego czasu wyrabiania nowego nawyku.

Nie jest łatwo wyrobić nowy nawyk ot tak. Potrzeba na to siły, czasu i determinacji. Ważne jest również monitorowanie i śledzenie przebiegu wprowadzanych zmian. Dlatego tak ciężko zrealizować wszystkie swoje noworoczne postanowienia! Ja np. chciałabym zacząć ćwiczyć, codziennie czytać książkę (nawet 15 minut), jadać regularnie i zdrowo. Tylko jak zapamiętać to wszystko? Pomocnym "narzędziem" do śledzenia naszych postępów jest właśnie Habit Tracker.

Jestem tradycjonalistką i już. Lubię mieć wszystko zapisane w formie papierowej. Najlepiej w jednym miejscu. Pisałam Wam już o "niepapierowym" kalendarzu, on się sprawdza, jednak brakuje na nim miejsca na dodatkowe notatki. Tak więc szukając jakiegoś sposobu na wprowadzenie w życie nowych, wartościowych, zdrowych nawyków, odkryłam Habit Tracker.

habit tracker, habit tracker do druku
Czym jest Habit Tracker?
Habit Tracker to po prostu tabelka przeznaczona do monitorowania i śledzenia wykonywanych czynności, które chcielibyśmy utrwalić tak, by stały się naszymi nawykami. Może być w formie tabelki na miesiąc, tydzień, rok. Ja preferuję taką na miesiąc.
habit tracker, habit tracker do druku
Co zapisywać w Habit Tracker?
Absolutnie wszystko to, co chcielibyście robić systematycznie (niekoniecznie codziennie, ale np. raz w tygodniu czy raz w miesiącu). Przykładowo, można zamieścić tam codzienne czytanie książki, dzień bez fast foodów, przyjmowanie leków, planowanie obiadów, planowanie zakupów, zdrowe śniadanie, modlitwa, codzienny spacer, gimnastyka, zrobienie "czegoś miłego dla siebie", nauka języka, i wiele innych.

Jak korzystać z Habit Trackera?
Należy ustalić porę, kiedy uzupełniamy Habit Tracker. Najlepiej robić to codziennie o tej samej porze, dzięki temu szybciej zapamiętamy, by robić to systematycznie. Np. codziennie, przed pójściem spać, siadacie na chwilę do swojego Habit Tracera i zaznaczacie co udało Wam się wykonać danego dnia. To jest też dobry sposób by przypomnieć sobie z wieczora, co mamy do zrobienia następnego dnia. Dzięki temu idziemy spać z wolną od natłoku myśli głową. Pamiętajcie, że gdy powtarzana czynność stanie się już Twoim nawykiem, możecie usunąć ją ze swojej tabelki Habit Trackera, robiąc miejsce dla kolejnego celu.
habit tracker, habit tracker do druku
Jak wykonać Habit Tracker?
Najprościej - wydrukować gotową tabelę (można pobrać tutaj) lub wykonać samodzielnie w zeszycie lub na kartce. Jeżeli chcemy przygotować na miesiąc - wystarczy narysować 30 lub 31 kolumn oraz dowolną liczbę wierszy (miejsce na nasze czynności). Uzupełnić wiersze o nasze zadania, a następnie, każdego dnia zaznaczać wykonane zadanie (krzyżykiem, kropką, serduszkiem, ptaszkiem, pieskiem- pełna dowolność. Najważniejsze, by robić to systematycznie.

Poniżej udostępniam Wam mój szablon. Częstujcie się :) Wystarczy zapisać go, a następnie wydrukować.


Słyszeliście kiedyś o Habit Tracker? A może już znacie i używacie? Podzielcie się swoimi spostrzeżeniami na jego temat:) 
Czytaj dalej Wprowadzamy dobre nawyki - Habit Tracker do druku

23 lipca 2017

,

Marie Kondo "Magia sprzątania" - czyli jak zmienić swoje życie sprzątając

Lubicie mieć porządek w domu? Ja bardzo, tylko niestety nie jestem w stanie go utrzymać na dłużej. Szukając antidotum na moje bałaganiarstwo, trafiłam na książkę pt. "Magia sprzątania" autorstwa Marie Kondo. Po przeczytaniu opisu, uwierzyłam, że i mnie uda mi się wprowadzić takie zmiany, które pomogą w utrzymaniu porządku, a dzięki temu osiągnę radość i spełnienie.

"MAGIA SPRZĄTANIA" MARIE KONDO
Autorka przekonuje, że "(...)kiedy skończysz sprzątać moją metodą, twoje życie zmieni się radykalnie. Doświadczywszy tego, co to znaczy mieć wysprzątany dom, poczujesz, jak twoje życie nabiera blasku. Nie wrócisz do bałaganu. To właśnie nazywam magią sprzątania, porządkowania. Jej efekty są zdumiewające. Nie tylko już nigdy nie będziesz bałaganić, ale i zaczniesz nowe życie. To jest magia, którą pragnę podzielić się z jak największą liczbą ludzi." Brzmi przekonująco, prawda?

MARIE KONDO - NA CZYM POLEGA JEJ FENOMEN?
Zacznijmy jednak od tego, kim jest Marie Kondo? To 32-letnia Japonka, która dzięki swojej książce "Magia sprzątania" w 2015 roku trafiła na listę stu najbardziej wpływowych osób na świecie tygodnika „Time”, a także stu najbardziej kreatywnych biznesmenów miesięcznika „Fast Company". Skoro znalazła się w tych zestawieniach, to musi być chyba coś na rzeczy. Zastanowiło mnie to, dlaczego spośród setek, a może i tysięcy poradników na temat sprzątania, świat docenił akurat Marie Kondo? Postanowiłam się przekonać.

SPRZĄTANIE ZA POMOCĄ KONMARI A WPŁYW NA ŻYCIE
Marie Kondo prezentuje w książce autorską metodę KonMari na uporządkowanie przestrzeni w domu, a tym samym w życiu. Autorka uważa, że uporanie się z bałaganem wpływa na nasz sposób myślenia i podejście do życia. Uporządkowanie domu wpływa pozytywnie na wszystkie sfery życia, w tym także na pracę czy rodzinę. Podaje przykłady osób, których życie się odmieniło po wprowadzeniu  porządku w najbliższym otoczeniu za pomocą metody KonMari. Jedni zmienili rzucili pracę i założyli własną działalność, o jakiej marzyli od dziecka, inni odkryli co jest naprawdę w życiu ważne i zdecydowali się na rozwód, a jeszcze innym udało się wreszcie schudnąć. Tylko jaki to ma związek ze sprzątaniem? Marie nazywa to właśnie magią sprzątania. Uważa, że kiedy porządkujemy swój dom, porządkujemy jednocześnie swoje sprawy, jak również swoją przeszłość.

WPŁYW NIEŁADU NA STYL ŻYCIA
Marie twierdzi, że "bałaganiarstwo (...) to nagromadzenie błędnych przekonań o sprzątaniu, takich jak: „najlepiej zająć się na raz jednym pokojem” albo „lepiej sprzątać co dzień po trochu”, lub też „sposób przechowywania zależy od przemieszczania się po domu”. Według Kondo porządkując dom po trochu, nigdy nie wysprzątamy go całkowicie. Zamiast tego "(...) posprzątaj wszystko za jednym zamachem, a całkowicie zmienisz swoje nastawienie. Przyniesie to głęboką zmianę nie tylko na poziomie emocji, ale i w sposobie myślenia oraz w stylu życia." Właściwe podejście pozwala zapobiec nawrotowi bałaganu. „Nieuporządkowany pokój podobny jest do umysłu, w którym panuje zamęt (...)" Widoczny nieład odwraca naszą uwagę od jego prawdziwego źródła. Bałaganienie odwraca naszą uwagę od prawdziwego źródła chaosu."

GŁÓWNE ZASADY SPRZĄTANIA METODĄ KONMARI
Marie Kondo przekonuje, że sprzątanie nie polega tylko na odgracaniu domu. Chodzi o posprzątanie w taki sposób, żeby wnieść radość w życie i zmienić je na lepsze. Przedstawiona w książce metoda KonMari to prosty i skuteczny sposób na pozbycie się bałaganu raz na zawsze. Podstawową zasadą jest rozpoczęcie od wyrzucania rzeczy, a następnie staranne zaplanowanie i zaaranżowanie przestrzeni. Według autorki, kluczowe jest to, aby cały proces odbył się za jednym razem. Jeśli zgodzimy się na taką strategię, mamy gwarancję powodzenia. Brzmi wspaniale, prawda?

Spróbuję opisać w telegraficznym skrócie główne zasady sprzątania metodą KonMari, które może zachęcą Was do sięgnięcia po książkę. Niektóre zasady mogą wydawać się nieco śmieszne z europejskiego punktu widzenia, ale to już pozostawiam Waszej ocenie. Osobiście z kilkoma założeniami się nie zgadzam, jednak ogólnie rzecz biorąc książka przekonała mnie do tego stopnia, żeby przynajmniej spróbować. A co z tego wyjdzie - zobaczymy.

1. Postanów, że posprzątasz
Mimo, że sprzątanie metodą KonMari jest czasochłonne i wymaga wysiłku, warto podjąć to wyzwanie.

2. Określ swój cel
Spróbuj sobie wyobrazić i zwizualizować swój idealny styl życia oraz wymarzony dom, w jakim chciałabyś mieszkać. To pomoże się zmotywować.

3. Zacznij od wyrzucania
Skuteczne sprzątanie obejmuje dwa niezbędne działania. Po pierwsze - wyrzucanie rzeczy, a po drugie - podejmowanie decyzji, gdzie pozostałe będziesz przechowywać. Cały proces należy rozpocząć od wyrzucania.

4. Sprzątaj według kategorii, a nie lokalizacji
Często decydujemy się na sprzątanie etapami, poszczególnych pomieszczeń. Kondo uważa, że problem tkwi w tym, że te same rzeczy często gromadzimy w więcej niż jednym miejscu. Sprzątając każde miejsce po kolei nie zdajemy sobie sprawy z ilości rzeczy, jaką posiadamy. Autorka radzi, żeby zamiast sprzątać konkretny pokój, wyznaczyć sobie cele, np. dziś ubrania, książki, jutro dokumenty, kosmetyki.

5. Zachowaj kolejność porządkowania
Marie radzi, by zacząć od tego, co najłatwiejsze - od ubrań. Należy w jednym pokoju zgromadzić wszystkie ubrania z całego domu (majtki, skarpety, rajstopy - WSZYSTKO), wyjątek stanowią jedynie ubrania oczekujące na pranie. Kolejną grupą są książki, papiery (dokumenty, umowy, gwarancje, instrukcje obsługi), komono (czyli rzeczy różne artykuły gospodarstwa domowego, płyty CD, DVD, kosmetyki, sprzęt elektryczny i elektroniczny), a na koniec najtrudniejsze - przedmioty o wartości sentymentalnej (laurki od dziecka, zdjęcia, pamiątki).

6. Zadaj sobie pytanie "Czy to daje mi radość?"
Autorka twierdzi, że najlepszym kryterium podjęcia decyzji w kwestii tego czy wyrzucić dany przedmiot, czy też nie, jest radość. A zatem, bierzesz po kolei każdy przedmiot do ręki i zadajesz sobie pytanie: „Czy to daje mi radość?”. Jeśli tak, zatrzymaj ten przedmiot. Jeśli nie, wyrzuć go. Pamiętaj, żeby zwrócić uwagę na to, jak reaguje Twoje ciało. Kiedy dotykasz np. swojego ubrania, twoje ciało reaguje w określony sposób. Jego reakcja na każdą rzecz jest inna i w ten sposób daje Ci odpowiedź.

7. Podziękuj zanim rozstaniesz się z przedmiotem
Marie Kondo zachęca, aby przed wyrzuceniem danego przedmiotu okazać wdzięczność poprzez słowa "Dziękuję, że dałaś/eś mi radość, kiedy Cię kupiłam" lub "Dziękuję, że nauczyłaś mnie, co do mnie nie pasuje" i puść je wolno.

"MAGIA SPRZĄTANIA" MARIE KONDO - PODSUMOWANIE
Niektóre zasady wydają się śmieszne, jednak myślę, że należy je traktować z dystansem i z przymrużeniem oka. Nasze europejskie podejście do przedmiotów czy ubrań jest zgoła inne od tego prezentowanego przez Japończyków, którzy przypisują im cechy i uczucia ludzkie. Przyznam szczerze, że trudno mi sobie wyobrazić, że np. zdejmując skarpetki po całym dniu będę dziękować im za to, że ogrzewały mnie cały dzień, (a do tego zachęca autorka). Albo zdejmując biżuterię, aby dziękować jej za uczynienie mnie piękną przez cały dzień, a odkładając torebkę do szafki, podziękować jej za towarzystwo. Niemniej jednak, jeżeli w jakimkolwiek stopniu ta metoda może pomóc w pozbyciu się nadmiaru przedmiotów, ubrań, a przy tym wprowadzić radość, ład i porządek do mojego umysłu, to ja chcę spróbować. Nic nie tracę, jedynie worki zbędnych przedmiotów, a zyskać mogę, jak zapewnia Marie Kondo, zupełnie nowe życie...

Słyszeliście już o "Magii sprzątania"? Czytaliście tę książkę, a może dopiero planujecie po nią sięgnąć? Co sądzicie o metodzie KonMari i proponowanych przez Marie Kondo zasadach?
 

Czytaj dalej Marie Kondo "Magia sprzątania" - czyli jak zmienić swoje życie sprzątając

16 lipca 2017

,

Placki z bananami i truskawkami - szybkie i pyszne śniadanie

Sezon na truskawki już się kończy. Dla mnie -  jak zwykle za szybko. Niestety pogoda nie sprzyja, za mało słońca, za dużo deszczu i sprzedawcy truskawek mówią, że lada dzień i truskawek już nie będzie :( To zdecydowanie zła nowina, więc póki jeszcze są, trzeba z nich korzystać. Najwyższa pora, żeby zrobić przetwory, dżemy, soki czy pomrozić, aby cieszyć się ich smakiem nawet poza sezonem. Ja już część dżemów zrobiłam, ale w planach mam jeszcze pokroić na plasterki i schować do zamrażarki. Poza tym korzystamy z truskawek na bieżąco, robiąc z nich np. placuszki, koktajle czy racuchy. Dzisiejszy post to przepis na pyszne placki z bananami i truskawkami. My nadal kultywujemy naszą małą rodzinną tradycję i w każdy weekend jemy na śniadanie jakieś placuszki na słodko. Często wybieramy wersję z jabłkiem, jednak chyba najbardziej smakują nam placki z bananami. Dzisiaj (równie pyszna!) podrasowana wersja z truskawkami. 

PLACKI Z BANANAMI I TRUSKAWKAMI

Składniki (12 placuszków)
  • 2 banany
  • 10 truskawek
  • 0,5 szklanki wody 
  • 1 jajko
  • 3-4 łyżki maki tortowej
  • olej do smażenia (u mnie kokosowy)
Sposób przygotowania
  1. Banana obrać i pokroić w plasterki. Truskawki umyć, obrać z szypułek i pokroić na plasterki.
  2. Jajko połączyć z mąką i wodą, a następnie wymieszać mikserem (konsystencja ciasta powinna przypominać gęstą śmietanę).
  3. Delikatnie wymieszać ciasto z pokrojonymi owocami.
  4. Placki smażyć z obu stron na złocisty kolor, na dobrze rozgrzanej patelni, lekko posmarowanej olejem.

    Smacznego!



Czytaj dalej Placki z bananami i truskawkami - szybkie i pyszne śniadanie

29 czerwca 2017

,

Lawendowe Pole - czyli odkrywamy najbliższą okolicę

Przyszło lato a wraz z nim ogromna chęć wyrwania się gdzieś za miasto.  Odczuwam jakiś przyrost sił, energii i dlatego chcę coś robić. Chcę gdzieś pojechać, coś zobaczyć, ruszać się, jeździć, zwiedzać. Prawdę mówiąc zawsze wolałam podróże za granicę czy wyjazdy w bardziej odległe miejsca w góry, nad morze, zaniedbując najbliższą okolicę. Tymczasem mieszkając na Warmii i Mazurach mam tyle wspaniałych miejsc do odwiedzenia, a których, wstyd się przyznać, nie znam zbyt dobrze. Dlatego w tym roku chcemy się skupić wyłącznie na odkrywaniu najbliższej okolicy.  Jest jednak takie miejsce, które już poznałam jakiś czas temu i bardzo chciałabym Wam o nim opowiedzieć. Jest to magiczne miejsce wypełnione kwiatami i boskim zapachem. Nie opuszczając kraju poczujemy się jak na południu Francji w Prowansji.

Lawendowe Pole - piękne widoki i nieziemskie zapachy
Lawendowe Pole w Nowym Kawkowie położone zaledwie 25 km od Olsztyna (województwo warmińsko-mazurskie) miałam okazję odwiedzić 3 lata temu. I zachwyciło mnie totalnie. Mimo, że jest raczej niewielkich rozmiarów, jednak nie brak mu uroku. Lawendowe Pole to plantacja różnych odmian lawendy, z której wytwarza się tu miód, naturalne kosmetyki, nalewki, wina. Świeże bukiety lawendy prosto z plantacji są dostępne już pod koniec czerwca i na początku lipca. Poza tym, w ciągu wakacji prowadzone są wykłady i warsztaty, podczas których można poznać tajniki wytwarzania naturalnych kosmetyków, a także skosztować kulinarnych wariacji z lawendą w roli głównej. Jeśli jeszcze nie byliście, a mieszkacie niedaleko, zdecydowanie warto odwiedzić to miejsce, zwłaszcza na  na przełomie czerwca i lipca.
Pola lawendy od zawsze wydawały mi się wymarzonym miejscem na sesję ślubną. Dlatego, kiedy tylko dowiedziałam się, że plantacja lawendy jest tak blisko mojego miejsca zamieszkania, już wiedziałam, że moja sesja ślubna odbędzie się właśnie tam. Zobaczcie jakie piękne zdjęcia wychodzą z lawendą w roli głównej:)

Lubicie lawendę? Co myślicie o Lawendowym Polu? Byliście kiedyś na plantacji lawendy? Podobają Wam się zdjęcia robione na polach lawendy? A gdzie Wy mieliście swoją sesję ślubną?


Czytaj dalej Lawendowe Pole - czyli odkrywamy najbliższą okolicę