30 sierpnia 2016

,

Obiadowy rozkład jazdy, czyli jak planować obiady na cały tydzień

Główną zaletą planowania posiłków jest oszczędność, zarówno czasu, jak i pieniędzy! Poza tym to inwestycja we własne zdrowie, ponieważ dzięki realizacji naszego planu każdego dnia jemy ciepły posiłek. Co więcej - nie marnujemy jedzenia, bo wykorzystujemy nasze zapasy ze spiżarni czy zamrażarki. Zatem nic się nie marnuje, a my zyskujemy więcej wolnego czasu i pieniędzy w portfelu

Główną zaletą planowania posiłków jest oszczędność, zarówno czasu, jak i pieniędzy. Poza tym to inwestycja we własne zdrowie, ponieważ planując posiłki z wyprzedzeniem wybieramy zdrowe składniki, dobrze skomponowane i pasujące do siebie. Nie wpadamy do sklepu na godzinę przed planowanym posiłkiem i nie chwytamy pierwszego lepszego badziewia (pizze, tortille, lasagna, zapiekanki, frytki). Co więcej jemy różnorodnie, staramy się unikać tych samych potraw, a tym samym nudy i rutyny. Ponadto nie marnujemy jedzenia, bo wykorzystujemy nasze zapasy ze spiżarni czy zamrażarki. Zatem nic się nie marnuje, a my zyskujemy więcej wolnego czasu i pieniędzy w portfelu. Brzmi super prawda? Naturalnie planowanie potraw ma tylu zwolenników, ilu przeciwników. Wiem, że wielu osobom nie podoba się ten pomysł (np. mojej mamie, która jeszcze tego samego dnia nie jest do końca pewna co zrobi na obiad). Niektórzy twierdzą, że szkoda na to czasu i że nie lubią planować, a „Co na obiad?” wolą wymyślać robiąc codziennie zakupy w sklepie.

Jeszcze parę lat temu wracałam z uczelni/pracy do domu i zastanawiałam się „Co by tu zjeść?”. Często kończyło się na kanapkach, niezastąpionych warzywach na patelnię czy jajecznicy. Natomiast od jakiegoś czasu bardzo cenię sobie ciepły posiłek w ciągu dnia i właściwie nie wyobrażam sobie dnia bez obiadu. Próbowaliśmy z mężem różnych sposobów, między innymi planowania obiadu z jednodniowym wyprzedzeniem, robienie zakupów codziennie, co drugi dzień itp. W końcu udało nam się wypracować własny schemat działania i muszę przyznać, że w tej chwili jestem z niego bardzo zadowolona. Właśnie dlatego chciałabym spróbować przekonać Was do poświęcenia kilkunastu minut w tygodniu na przemyślenie i zaplanowanie tygodniowego menu (u nas planowanie posiłków bardzo ściśle wiąże się także z planowaniem cotygodniowych zakupów, ale o tym w kolejnym wpisie).

A więc jak to wygląda u nas? 

  1. Na początku planowania posiłków stworzyliśmy listę potraw, które jadamy najczęściej, które lubimy i których przygotowanie nie zajmuje nam wiele czasu. Proponuję potrawy te podzielić na kategorie, które ułatwią szybkie odszukanie wybranej pozycji. My podzieliliśmy je po prostu na zupy i drugie dania. Wśród nich znalazły się i takie, które są dość czasochłonne, jednak nieraz dysponując większą ilością czasu (np. w weekend) możemy sobie pozwolić na ich wykonanie. Po stworzeniu takiej listy potraw obiadowych wybranie 7 propozycji zajmuje nam dosłownie chwilę.
  2. Początkowo chcieliśmy zaplanować wszystkie posiłki w ciągu tygodnia, jednak na planowaniu się kończyło. Doszliśmy do wniosku, że będziemy planować tylko obiady, bo to one stanowiły dla nas największy problem, a ich przygotowanie zajmowało nam najwięcej czasu.
  3. Zakupy robimy z mężem raz w tygodniu w Biedronce według sporządzonej listy. Zdarza się, że pojedyncze produkty kupujemy także w Lidlu, sporadycznie w Stokrotce lub Carrefour/Auchan (latem kupujemy świeże warzywa i owoce także na rynku). Raz w tygodniu kupujemy pieczywo w pobliskiej piekarni (i mrozimy, a po wyjęciu z zamrażarki mamy świeżutki chlebek) oraz wędliny w sklepie mięsnym.
  4. Korzystamy z ofert promocyjnych. Właściwie muszę się przyznać, że kochamy promocje:P Oczywiście mowa nie o takich promocjach z przekreśloną i zawyżoną ceną (chociaż i na takie nieraz dajemy się złapać), tylko takie prawdziwe dotyczące przecenionych produktów, które kupujemy na co dzień ( a raczej co tydzień :P). Właśnie dlatego w każdą środę, kiedy pojawia się nowa oferta Biedronki wraz z przecenionymi produktami ( w Internecie pojawia się około godziny 17:00), siadamy z mężem do planowania naszego obiadowego menu na cały tydzień (od czwartku do czwartku) oraz listy zakupów.

  5. Nie planujemy obiadów na konkretne dni. Piszemy raczej nasze obiadowe propozycje na 7 dni nie przypisując im określonego dnia tygodnia, a termin ich realizacji ustalamy najczęściej dzień wcześniej.
  6. Kiedy mamy więcej czasu, często przygotowujemy większe porcje obiadowe, które potem mrozimy lub wekujemy. To wspaniały sposób na przedłużenie świeżości wybranych produktów, a także zrobienie zapasów na dni, kiedy nie mamy czasu/ochoty nic przygotowywać.
  7. Często przygotowujemy posiłki na dwa dni. Nie zdąży się potrawa znudzić, a zaoszczędzony czas – bezcenny!
  8. Planując posiłki korzystamy przede wszystkim z produktów sezonowych. To złota zasada oszczędzania i zdrowego odżywiania się.
  • Wiosną jadamy buraki, cebulę, kapustę, botwinkę, kalafiora, fasolę, marchewkę, rzodkiewkę, pieczarki, ziemniaki, a z owoców głównie jabłka, gruszki.
  • Latem wybieramy głównie botwinkę, sałatę, cukinię, paprykę, fasolkę szparagową, ogórki, pomidory, szczaw, szpinak, a z owoców przede wszystkim truskawki, maliny, jagody, agrest, brzoskwinie, nektarynki, czereśnie, wiśnie, porzeczki, rabarbar.
  • Jesienią z kolei sięgamy po dynię, grzyby, brokuły, kalafior, marchewkę, buraki, z owoców wybieramy jabłka, śliwki, gruszki, winogrona.
  • Zimą jadamy produkty mrożone i wcześniej przygotowane przetwory w słoikach, a także buraki, kapustę białą i czerwoną, ziemniaki, a także jabłka, gruszki i cytrusy (uwielbiamy pomelo:))






6 komentarzy:

  1. Ja po moich ostatnich przygodach kuchennych powiedzialam stanowcze stop gotowaniu. Nienawidze, naprawde nienawidze gotowac. A nawiasem mowiac licze na cos smacznego w sobote :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A co się działo ostatnio? Nie zrażaj się tak szybko:) Mam nadzieję, że Wam posmakuje to co zrobimy:)

      Usuń
    2. Ja nie umiem i nie lubię gotować... Może napiszesz posta o megaszybkich i prostych daniach które nawet ja zrobię?:D

      Usuń
  2. Właśnie przygotowuję takiego posta:D

    OdpowiedzUsuń
  3. U mnie wygląda to dokładnie jak opisałaś. Wjazd do sklepu i szukanie na szybko co by tu zjeść. Dodać trzeba też nerwy związane z tym, bo człowiek zmęczony po pracy a tu jeszcze te zakupy i kolejki zawsze największe w tych godzinach. No i może też stąd te zbędne kilogramy-bo niezdrowo!!! Chyba muszę rozważyć to planowanie:) zobaczymy jak wyjdzie w praniu.

    OdpowiedzUsuń