30 listopada 2016

,

Podsumowanie miesiąca - listopad 2016

Listopad był dla mnie bardzo pracowitym miesiącem, ponieważ ostro się wzięłam za siebie (wznowiłam naukę języka angielskiego i włoskiego) i przygotowania do Świąt Bożego Narodzenia. W tym miesiącu praktycznie zakończyliśmy kompletowanie wszystkich świątecznych prezentów dla bliskich. Rozpoczęłam natomiast tworzenie kartek świątecznych i świątecznych dekoracji. Wiem, że dla niektórych do Świąt jeszcze baaardzo dużo czasu, jednak ja mam bardzo wiele planów i pomysłów i dlatego rozpoczęłam ich realizację już na początku listopada. Pomimo napiętego grafiku pełnego okołoświątecznych przygotowań miałam ku mojemu zadowoleniu jeszcze okazję:

Obejrzeć Zwierzogród 


To tegoroczna Disney'owska produkcja, którą Filmweb ocenił na 81% w moim guście. Jednak tym razem się pomylił, bo jest w 100% w moim guście! Jak dla mnie to rewelacja! Po prostu rozpływałam się oglądając wszystkie słodkie zwierzątka, zwłaszcza małą Judy. Jednak piękna grafika, barwne postacie to nie wszystko co oferuje nam ten film animowany. Zwierzogród to prawdziwe bogactwo motywów z różnych gatunków filmowych (science fiction, horror, melodramat, film gangsterski), a także poruszonych tematów. Niektóre bardziej egzystencjalne i złożone jak przykładowo podążanie za swoimi marzeniami kontra życie według narzuconych przez naturę zasad. Tematy bardziej przyziemne i bliższe naszej szarej codzienności to przykładowo chęć robienia przez płeć damską (w tym przypadku małą słodką króliczkę) kariery zawodowej w zdominowanej przez mężczyzn policji czy różnice między życiem na wsi a w mieście. Tematy poruszane w animacji można mnożyć w nieskończoność. Zakładam, że każdy znajdzie coś dla siebie:). Zwierzogród to ponad 100 minut przepełnionych dobrym humorem, wartką akcją, zaskakującymi momentami. To naprawdę dobre kino zarówno dla młodszych, jak i starszych widzów.

Spróbować jadalnych kasztanów

Nigdy specjalnie mnie nie kusiło poznanie smaku kasztanów. Wmówiłam sobie, że na pewno są niedobre i gorzkie. Jednak po telefonie Babci, która zapytała mnie jak przygotować kasztany, bo właśnie kupiła je na próbę (moja Babcia uwielbia nowości i jak tylko znajdzie coś, czego jeszcze nie jadła, musi to zaraz spróbować), stwierdziłam, że muszę i ja je spróbować. Bo przecież nie może być tak, że moja 84-letnia Babcia będzie znała ich smak, a ja nie! No więc następnego dnia już byłam w posiadaniu kasztanów.  Muszę przyznać, że ich przygotowanie, mimo że proste, jest dość czasochłonne.

Nigdy specjalnie mnie nie kusiło poznanie smaku kasztanów. Wmówiłam sobie, że na pewno są niedobre i gorzkie. Jednak po telefonie Babci, która zapytała mnie jak przygotować kasztany, bo właśnie kupiła je na próbę (moja Babcia uwielbia nowości i jak tylko znajdzie coś, czego jeszcze nie jadła, musi to zaraz spróbować), stwierdziłam, że muszę i ja je spróbować. Bo przecież nie może być tak, że moja 84-letnia Babcia będzie znała ich smak, a ja nie! No więc następnego dnia już byłam w posiadaniu kasztanów.
Muszę przyznać, że ich przygotowanie, mimo że proste, jest dość czasochłonne.

Sposób przygotowania
  1. Najpierw dokładnie myjemy kasztany, a następnie osuszamy ręcznikiem papierowym. 
  2. Nacinamy wypukłą część kasztanów nożykiem z piłką tworząc X.
  3. Kasztany zalewamy wrzątkiem gotujemy około 15 minut.
  4. Po ugotowaniu, odcedzamy i przekładamy kasztany na blaszkę do pieczenia układając je nacięciem do góry.
  5. Pieczemy w 200°C przez około 15-20 minut.
Oprócz walorów smakowych, które można porównać do słodkiego ziemniaka lub słodkiej fasoli, owoce kasztana jadalnego - marony mają także mnóstwo właściwości zdrowotnych, w tym przeciwnowotworowe. Zawierają dużo witaminy C, A, B, E i K, żelazo, wapno, potas, fosfor, magnez.
Mimo tych wszystkich wartości odżywczych, kasztan to nie jest produkt, po który sięgnę jeszcze raz. Smak słodkiej fasoli jakoś niespecjalnie mnie przekonuje. Może na placu Pigalle smakują lepiej?

Przetestować masło shea na własnej skórze

Właściwie stosuję to masło już od dłuższego czasu, jednak dopiero teraz jestem w stanie ocenić jego działanie. Ja stosuję nierafinowane masło shea, które w temperaturze pokojowej jest twarde, nieco ziarniste, o żółtym kolorze i charakterystycznym orzechowym zapachu. Natomiast po podgrzaniu przybiera formę oleju, dlatego też przed użyciem należy rozetrzeć je w dłoniach.

Właściwie stosuję to masło już od dłuższego czasu, jednak dopiero teraz jestem w stanie ocenić jego działanie. Ja stosuję nierafinowane masło shea, które w temperaturze pokojowej jest twarde, nieco ziarniste, o żółtym kolorze i charakterystycznym orzechowym zapachu. Natomiast po podgrzaniu przybiera formę oleju, dlatego też przed użyciem należy rozetrzeć je w dłoniach.

Masło shea pozyskiwane jest z ręcznie zbieranych orzechów drzewa shea (w Afryce uważanego za święte). Z tych orzechów otrzymuje się naturalny tłuszcz roślinny nadający się do smażenia. Jednak dzięki swoim właściwościom, masło shea ma szerokie zastosowanie także w kosmetyce i medycynie. Jest stosowane jako naturalny emolient z właściwościami nawilżającymi, regenerującymi, uelastyczniającymi, dlatego poleca się zwłaszcza osobom ze skórą podrażnioną, przesuszoną, łuszczącą się, atopową, ze zmarszczkami, z egzemą, łuszczycą i innymi problemami. Poza tym łagodzi podrażnienia spowodowane goleniem, poparzeniem, stosuje się w leczeniu i profilaktyce rozstępów.
Po kilku miesiącach stosowania jestem raczej zadowolona z jego efektów. Przyjemnie nawilża i odżywia przesuszoną skórę, zwłaszcza na stopach, kolanach i łokciach. Natomiast nie zauważyłam znaczącej różnicy w przypadku rozstępów, ale być może jeszcze za krótko je stosuję.


9 komentarzy:

  1. Cała Marta- wiecznie czymś zajęta:-) prosze mnie wpisać do grafiku na grudzień:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Będzie ciężko, bo nowe wyzwania na horyzoncie!:D

      Usuń
  2. Zwierzogród! NAJ NAJ NAJ. Płakałam ze śmiechu, scena z leniwcem:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Zaczęłam testować masło shea �� Zima daje się we znaki mojej skórze więc z niecierpliwością czekam na efekty...

    OdpowiedzUsuń
  4. Miałabym prośbę o kilka słów na temat oleju kokosowego, kupiłam i... no właśnie nie używam, ani kulinarnie ani jako kosmetyku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Olej kokosowy jest ze mną już od ponad roku i mogę go śmiało polecić. Właściwości oleju kokosowego jest tyle, że należałoby poświęcić mu oddzielny wpis.
      A tak w skrócie, olej można stosować na całe ciało, w tym na głowę, włosy, twarz. Poza tym wspaniale sprawdza się w kuchni do smażenia, pieczenia, smarowania pieczywa zamiast masła. Ma tak wiele zastosowań, że ciężko zliczyć. Wybierając olej kokosowy warto zwrócić uwagę na to, aby był nierafinowany tłoczony na zimno (ma znacznie więcej właściwości odżywczych). Pozdrawiam!

      Usuń
  5. Ostatnio smazylam nalesniki na tym smakowym oleju kokosowym i wyszly wsprost nieziemskie:)

    OdpowiedzUsuń