8 lutego 2017

Moje ciążowe hity


Myśląc o moich ciążowych hitach, nie skupiłam się wyłącznie na garderobie, jednak na rzeczach, które okazały się wyjątkowo użyteczne w tym okresie. Natomiast jeśli chodzi o ciuchy, będąc w ciąży jakoś specjalnie nie szalałam z zakupami, ponieważ wyszłam z założenia, że nie ma sensu wydawać pieniędzy na coś, co posłuży mi raptem kilka miesięcy. Tak naprawdę, przez sporą część tego okresu spokojnie można chodzić w ubraniach sprzed ciąży. U mnie problem się zaczął dopiero około 4 miesiąca, kiedy spodnie przestały mi się dopinać:) 

Niestety ubrania ciążowe do tanich nie należą i wystarczy, że są opatrzone nazwą "Mama", "Maternity" itp. a ich cena wzrasta o połowę a nawet więcej. W związku z tym ja ratowałam się zakupami w ciucholandach. Gorąco polecam to rozwiązanie szczególnie na początku ciąży. Oczywiście nie wiemy ile i jak urośniemy, jednak pewne ciuchy śmiało możemy kupić w ciemno. Co więcej na początku ciąży zapewne będzie nam łatwiej spędzić nieco czasu na szmateksach grzebiąc w koszach, czy przeglądając wieszaki. Zresztą, nie od razu uda się coś znaleźć, nieraz trzeba się naprawdę namachać, żeby wyszukać jakąś perełkę. W tych większych lumpeksach zdarza się, że ubrania dla przyszłych mam są wywieszone w jednym miejscu, co bardzo ułatwia poszukiwania. 

Mnie się udało znaleźć parę fajnych rzeczy, między innymi ciążowe jeansy. Kosztowały dosłownie kilka złotych i okazały się bardzo wygodne, jednak to nadal jeansy. Dla mnie w czasie ciąży liczyła się przede wszystkim wygoda. Dlatego na co dzień królowały u mnie tuniki, sweterki i ukochane legginsy, które otwierają moją listę ciążowych hitów.

1. Legginsy ciążowe

To właśnie ciążowe legginsy są na czele mojej listy. Cudowna alternatywa dla niewygodnych spodni, jeansów. Legginsy ciążowe to mój absolutny must have w czasie ciąży. Bardzo wygodnie, nie krępujące ruchów, nie uciskające brzusia. Czego chcieć więcej? Ja w czasie ciąży miałam dwie pary, jedną kupiłam sobie secondhand (za 2 zł!!!!!!), a drugą parę (ocieplaną) kupiłam sobie na rynku jakiejś nieznanej firmy (za ok 40 zł). Ta druga para była wyjątkowo udanym zakupem, ponieważ posiadała pas regulowany gumką z guziczkiem. Takie rozwiązanie sprawiło, że legginsy rosły razem ze mną, a ja mogłam je nosić już na wczesnym etapie ciąży, aż do samego końca.

2. Kurtka parka
Niestety, jako, że jestem kwietniową mamą, całą zimę musiałam chodzić z brzuszkiem. Zatem konieczne było sprawienie sobie ciepłej kurtki lub płaszcza na zimę. Bardzo obawiałam się tego wydatku, ponieważ wiedziałam, że kurtka czy płaszcz zimowy do najtańszych nie należą, a ciążowy płaszcz czy kurtka to już w ogóle. 
Przejrzałam asortyment w kilku sklepach dla przyszłych mam, złapałam się za głowę i zdecydowałam się poczekać na wyprzedaże, które ruszają już 27.12 każdego roku. Zależało mi na kupnie takiej kurtki, która będzie rosła razem ze mną i którą będę mogła nosić po ciąży. O ile pierwszy warunek udało mi się spełnić, o tyle po ciąży już jej nie ubrałam, bo okazała się za duża. Ale to nic, poczeka na drugie bobo:) Tak więc kupiłam na styczniowych wyprzedażach kurtkę parkę (w 2015 roku był na nie szał) za około 120 zł, która fantastycznie spisała się do samego końca okresu brzuszkowego. Był to chyba największy wydatek spośród wszystkich moich ciążowych/(nie)ciążowych ciuchów.

3. Rajstopy ciążowe


Mimo, że nie jestem wielką fanką noszenia spódnic czy sukienek, to w czasie ciąży zdarzyło mi się ubrać kilka razy sukienkę. Wówczas idealnym rozwiązaniem okazały się rajstopy ciążowe (czyli tzw. antygwałty x 2). Rajstopy, jak rajstopy. Niektóre panie je lubią, inne wolą pończochy. Ja rajstop nie lubię, ale nieraz są koniecznością. Pończochy u mnie nie zdałyby egzaminu, ponieważ obwód ud też mi się powiększył w czasie ciąży, a wychodzący tłuszczyk spod pończochy nie jest fajny. Swoje rajstopy ciążowe dostałam, ale wiem że pochodziły z hm (za dwupak ok 40zł w zależności od grubości) i bardzo sobie je chwaliłam. Po ciąży z braku laku też je nosiłam, mimo, że sięgały po pachy:)

4. Dresy

Moje ukochane szare dresy. Wcale nie dedykowane dla przyszłych mam, kupione za około 20 zł w tzw. Chińczyku. W czasie ciąży sprawdziły się wspaniale z gumką pod brzuchem. Moje dresy nosiłam jeszcze przed ciążą, potem w czasie ciąży i nawet teraz po ciąży. Jak dla mnie są rewelacyjne, wygodne, uniwersalne, pasujące do wszystkiego i służą mi już chyba ze 3 lata. Gdyby nie to, że nieraz trzeba "jakoś" wyglądać, to chodziłabym w nich non stop:) Całe szczęście mam dwie pary, więc jedna z nich jest zawsze w gotowości.

5. Cebuszka
O cebuszce (poduszka wypełniona "drobnymi kuleczkami, które przesypują się pod wpływem zmiany ułożenia ciała, delikatnie masują, dbając o kręgosłup i samopoczucie") pisałam już wcześniej na blogu tutaj
Ja na zakup cebuszki zdecydowałam się dopiero pod koniec siódmego miesiąca ciąży. Muszę przyznać, że bardzo żałuję, że tak późno, bo z pewnością komfort mojego snu byłby dużo większy już na wczesnym etapie ciąży W czasie ciąży cebuszka ułatwia spanie na boku dopasowując się do kształtu ciała dzięki wypełnieniu mikroperłą styropianową. Poza tym jest leciutka, mięciutka i niezwykle praktyczna. W czasie ciąży pomagała mi w znalezieniu wygodnej pozycji podczas snu (spałam z nią, kładąc sobie ją pod kolanem), czytając kładłam ją pod głowę, oglądając film kładłam ją pod plecy. W okresie karmienia pomocna była przy karmieniu dziecka, a także jako ochraniacz dla dziecka zabezpieczający przed upadkiem z łóżka. Koszt oryginalnej cebuszki to około 80zł, ale zapewniam, że warto.

6. Pielęgnacyjny balsam przeciw rozstępom

Jak podaje producent "Specjalistyczny balsam został stworzony do stosowania na całe ciało, aby zmniejszyć ryzyko powstania rozstępów oraz rozjaśnić już istniejące. Czyste masła kakaowe, shea i witamina E nawilżają oraz wygładzają skórę, a specjalna formuła Bio C-Elaste™ zawierająca składniki o działaniu przeciwrozstępowym, pomaga poprawić jej elastyczność. Balsam przeznaczony jest do codziennego stosowania, najlepiej od pierwszego trymestru ciąży".  
Balsam ten towarzyszył mi już od momentu, w którym dowiedziałam się, że jestem w ciąży. I był to jedyny kosmetyk do ciała jakiego używałam w czasie ciąży. Używałam go codziennie, raz dziennie lub nieraz dwa razy dziennie, do samego końca ciąży, a nawet jeszcze kilka miesięcy po porodzie. Nie wiem, jak wyglądałaby moja skóra gdybym go nie stosowała, natomiast nie mam żadnych rozstępów po ciąży i mogę tylko przypuszczać, że to zasługa właśnie tego balsamu.
Balsam dostępny jest np. w Rossmannie i kiedy jest promocja, można go kupić za około 25zł. Ja jednak sugerowałabym poszukanie go w internecie i zamówienie sobie nawet kilku opakowań. Wówczas za opakowanie wychodzi około 20 zł.

7. Mała torebka na ramię

Zawsze lubiłam duże torby, do których pakowałam mniej lub bardziej potrzebne rzeczy. Z taką torbą czułam się bezpiecznie, myśląc sobie, że jestem przygotowana na każdą ewentualność. Jednak szukanie czegokolwiek w takiej torbie zawsze doprowadzało mnie do szewskiej pasji, no i jeszcze ten ciężar... W ciąży wygoda była u mnie na pierwszym miejscu, dlatego przerzuciłam się na małe i wygodne torebki na ramię (do tej pory bardzo cenię sobie dwie wolne ręce zwłaszcza podczas spacerów z dzieckiem). Do takiej małej torebki zbyt wiele się nie zmieści, tylko niezbędne minimum. Tak więc pakowałam do niej tylko portfel, chusteczki, telefon i lnianą torbę na zakupy (pod koniec ciąży nosiłam ze sobą także kartę ciąży). W ten sposób zyskujemy dwie wolne ręce i możliwość błyskawicznego odnalezienia czegokolwiek

8. Książka "W oczekiwaniu na dziecko"
W czasie ciąży przeczytałam cały stos różnych poradników dla przyszłych rodziców, jednak uważam, że właśnie ta pozycja zasługuje na największą uwagę. Myślę, że "W oczekiwaniu na dziecko" to jeden z najlepszych poradników zarówno dla przyszłych matek, jak i ojców. To książka, która krok po kroku wprowadza nas w świat ciąży, porodu i połogu odpowiadając na wszystkie nurtujące nas pytania. W bardzo przejrzysty sposób, miesiąc po miesiącu pokazuje, co się dzieje z ciałem kobiety i jak rozwija się dziecko. Poza tym autorki zwracają uwagę na istotne aspekty, na które należy zwrócić uwagę, a czym nie należy się przejmować. Spora część książki poświęcona została kwestii porodu, jego faz, objawów, a także okresowi połogu (często traktowanego po macoszemu przez poradniki).  Co ciekawe, jest też rozdział skierowany dla przyszłych tatusiów. Mi książka pomogła wielokrotnie rozwiewając moje wątpliwości, dlatego serdecznie ją polecam.
Cena takiego poradnika waha się między 25 a 50 złotych, dlatego warto sprawdzić dostępność tej pozycji w pobliskiej bibliotece.

3 komentarze:

  1. Mam chyba to samo zboczenie na temat dresów co Ty:p też mogłabym nosić je non stop. Tego balsamu również używałam i muszę przyznać rewelacja!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fajnie, że jest nas więcej:) To może jednak coś jest w tym balsamie:)

      Usuń